środa, 28 stycznia 2015

Recenzja książki " Papierowe Miasta"








Tytuł : Papierowe Miasta
Autor: John Green
Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 397





Książka ta jest... jednym słowem magiczna. John Green to czarodziej zabierający nas w podróż, którą przeżywają bohaterowie powieści. Odkrywają oni prawdę o sobie, ale i o innych ludziach. By w końcu dojść do dojrzałych wniosków i prawdy o życiu. 

Główny bohater - Quentin ( dla przyjaciół Q ) - ma osiemnaście lat, i od zawsze jest zakochany w swojej wspaniałej, zbuntowanej i pięknej koleżance Margo Roth Spiegelman. W dzieciństwie obaj przeżywają coś wspaniałego ale i przerażającego zarazem. Otóż podczas jazdy na rowerach przez park, znajdują oni ciało Roberta Joynera. Na każdego z nich wpływa to w inny sposób. Teraz chodzą do tego samego liceum. Pewnego w przewidywalne i nudne życie chłopaka wkracza Margo w stroju nindży. Wciąga go w swój własny i zawiły plan zemsty na ludziach, którzy zaleźli jej za skórę. Po czym znika. Nie jest to nowością dla jej rodziców jak i znajomych. Margo bardzo często uciekała z domu. Tym razem jednak mijają dni a ona nie zjawia się z powrotem. Detektyw, którego wynajeli rodzice dziewczyny nic nie wnosi do sprawy. Quentin wyrusza więc sam na poszukiwanie dziewczyny, która go fascynuje, idąc tropem skomplikowanych wskazówek, które Margo zostawia tylko dla niego. Żeby ją odnaleźć musi przemierzyć setki kilometrów w USA. Po drodze przekonuje się, że ludzie są w rzeczywistości zupełnie inni niż sądzimy. Czy dowie się kogo szuka i kim naprawdę jest Margo?

Czytając dzieła Johna Greena czytelnik zagłębia się w niepospolity tekst, który skrywa mądrości i ważne wartości na każdym kroku. Książka ta pokazuje, że każdy z nas ma fałszywe spostrzeżenie o drugim człowieku. Nawet jeśli sądzi, że go zna. Jesteśmy jak pokoje za oknem z roletami. Są one wiecznie opuszczone. I obserwator może sobie tylko wyobrazić, co znajduje się za nimi. Z czasem pękają one. Mają coraz więcej maleńkich dziurek. A tym samym coraz więcej odsłaniają. Ale zawsze zostają jakieś skrawki, przez które nic nie widać. Tajemnice i sekrety, o których nie wiedzą nawet najbliżsi. Nasze wewnętrzne demony.
Każdy z nas jest takim pokojem.
Oczywiście w przenośni.
Książkę, czyta się lekko. Tekst jest pisany dość dużą czcionką co pozwala pochłaniać masę rozdziałów bez opamiętania. Niby 400 stron ale mi zajęło to niewiele ponad 4 dni :)
Wciąga, zachwyca, porusza i uczy.
To są właśnie "Papierowe Miasta".

Moja ocena to 8/10

A wy czytaliście już tą pozycję? :)