niedziela, 28 grudnia 2014

Recenzja książki "Julia Trzy tajemnice"


  



Tytuł : Julia: trzy tajemnice
Autor: Tahereh Mafi
Liczba stron: 360
Gatunek: Fantasy, Sci-fi, Fantastyka 

"Julia : Trzy tajemnice" to niezwykły dodatek do serii : " Dotyk Julii". 
Zawiera on nowele: "Fracture Me" i "Destroy Me". 
" Fracture Me" opowiadana przez Adama, opisuje wydarzenia z drugiej części sagi. "Destroy Me" pisana jest z punktu widzenia Warnera i opisuje wydarzenia pomiędzy pierwszą i drugą częścią.
A to wszystko zdobi istna perełka czyli Dziennik Julii. Są to jej zapiski w zeszycie, kiedy przebywała w zakładzie psychiatrycznym. 

W całej książce, najbardziej ujęła mnie historia Warnera jak również Dziennik Julii. Co do Adama mam mieszane uczucia... Jest taki... Nijaki. Chodź może to wynikać z tego, że jestem w "Team Warner" i dla mnie Adam odszedł na margines "-"

Czy warto ją przeczytać? Zdecydowanie tak. Jest to urozmaicenie serii i każdy fan ją doceni :) 

Moja ocena to 7/10

Recenzja książki "Black Ice"

   





                                Tytuł: Black Ice
                           Autor: Becca Fitzpatrick 
                               Liczba stron: 400
                  Gatunek: Thriller, Sensacja, Kryminał

O ile "Szeptem" stało się popularne, ale nie zaskakiwało, tak teraz Becca Fitzpatrick powróciła w wielkim stylu i pisząc "Black Ice" pokazała na co ją naprawdę stać.

Powieść zdecydowanie poprawiła moją opinię o autorce. Historia zupełnie różni się od jej poprzedniej serii, chodź widać powiązania w stylu pisania autorki jak i samych charakterach postaci. Książka wciągnęła mnie bez reszty, przez co czytanie po nocach stało się dla mnie rutyną :)

NIE DAJ SIĘ ZWIEŚĆ POZOROM. 

Britt długo przygotowywała się do wymarzonej podróży wzdłuż łańcucha górskiego Teton. Profesjonalny sprzęt, jedzenie, grube i niemal całoroczny trening idealnie przygotowały ją na zimowe warunki jakie tam panują. Wraz z nią wyjeżdża Korbie, która jest jej najlepszą przyjaciółką. Niespodziewanie dołącza do nich były chłopak Britt, o którym dziewczyna nie może zapomnieć. To tylko wszystko komplikuje, bo Britt sama nie wie czy coś jeszcze do niego czuje. Mimo to jednak nie zamierza rezygnować z wyprawy. Podczas jazdy przez góry dziewczyny zaskakuje burza śnieżna. Zmusza je do szukania schronienia. Wędrując po kolana w śniegu znajdują wreszcie stojący na odludziu domek. Pełne nadziei ruszają w jego kierunku. Okazuję się on zamieszkany przez dwóch, niezwykle przystojnych nieznajomych. Nie są zbyt gościnni, ale po długich namowach wpuszczają Britt i Korbie do środka. 
Dziewczyny są przemarznięte, ich ubrania i buty są mokre. Włosy lepią się od śniegu. Nawet zdjęcie ich i długie siedzenie przy kominku ledwo pomaga. W końcu obie poznają imiona swoich wybawców: Mason i Shaun. 
Jak się potem okazuje obaj są zbiegami. Britt staje się ich zakładniczką. W zamian za uwolnienie jej jak i Korbie zgadza się wyprowadzić ich z gór. 

Gdy dziewczyna odkrywa mrożący krew w żyłach dowód na to, że w okolicy grasuje seryjny morderca, a ona może stać się jego kolejną ofiarą, sprawy przybierają dramatyczny obrót...


Książka od początku do końca trzyma w napięciu. Nic nie jest do końca oczywiste chodź sama domyśliłam się kilku rzeczy :) To jednak nie zmieniło faktu, że kiedy dotarłam do zakończenia dosłownie wbiło mnie w fotel a w głowie rozbrzmiała jedna myśl: ŻE CO?! Moje zaskoczenie było dość spore, ale była to moja pierwsza książka z tego gatunku. Stwierdziłam też, że zdecydowanie bliżej zaprzyjaźnię się z kryminałami. 
Historia ta ma ukryte wartości chodź bardziej chodzi tu o sam jej przebieg i główny wątek czyli: kto jest mordercą? 
Charaktery postaci są bardzo rozbudowane i nie należy się po nich czegoś spodziewać. Jedynym z nich, z którym za chiny nie mogłam się na początku utożsamić była Britt.  Z początku nie była moją ulubienicą. Wydawała mi się taką...księżniczką. Takie: Och, ach, Pomóż mi! Chroń mnie! Nie poradzę sobie! I naprawdę trudno mi było czasem zrozumieć jej tok myślenia i działania. Chodź były momenty, w których miałam ochotę jej powiedzieć : Jestem z ciebie dumna! Jej charakter ewoluował najbardziej ze wszystkich tu poznanych. Zmieniła się na lepsze i to się chwali. Co do reszty nie jestem w stanie tego stwierdzić. Najwięcej akcji skupiło się wokół niej. Ale to nie przeszkadzało w poznaniu jaki kto jest. W dodatku autorce udało się wypleść tak bardzo zagmatwaną a jednocześnie logiczną historię, że sam morderca został w ukryciu aż do końca. Wielkie brawa również za to, że tym razem czas był na swoim miejscu :) Wszystko było poukładane dzięki czemu w książce nie było chaosu. Każda rzecz z czegoś wynikała, nic nie brało się "z powietrza".
Podoba mi się również fakt, że jest to jedna książka, a nie cała seria tak jak w przypadku "Szeptem". Wszystko co miało się rozegrać w tych 400 stronach się tam rozegrało. 
Co do wad... Moim zdaniem przesłodzony Epilog. Był tak słodki, że po jego przeczytaniu zostawiłam w spokoju słodkości na cały dzień. A to mi się nie zdarza.
Był to jednak szczegół w stosunku do całokształtu. 

Powieść bardzo mi się podobała. Polecam przeczytać :)

Moja ocena to 7/10. 




                              


czwartek, 11 grudnia 2014

Recenzja książki : " Miasto kości" Cassandry Clare

                                   



"Dziewczyna ze skłonnością wpadania w tarapaty,
wampir, który zmaga się ze swoją mroczną naturą,
półanioł, pogromca demonów.

Połączyła ich miłość i walka, dzieli ich wszystko...
Razem wkraczają do Miasta Kości...."





Tytuł: Miasto kości
Wydawnictwo :MAG
Liczba stron : 510
Gatunek: Fantasy, Przygodowa, 

Serię tą odkryłam w czasie kiedy zaczęła wychodzić ekranizacja pierwszej części. Niestety wyszło tak, że najpierw obejrzałam film a potem przeczytałam książkę. Nie przeszkodziło mi to jednak w tym, żeby z zapartym tchem chłonąć każdą stronę tej popularnej powieści.

Książka opowiada o losach niejakiej Clary Fray, która jest zwyczajną nastolatką. No prawie zwyczajną ale o tym główna bohaterka dowiaduje się potem. 
Mieszka ona razem z mamą w Nowym Jorku w starej kamienicy. Dzielą ją one z skrytą, nielubiącą towarzystwa staruszką o imieniu Dorothea. 
Mama Clary ma niezwykły talent malarski, który przynajmniej po części dziedziczy jej córka. Ojciec Clary zmarł na wojnie. A przynajmniej taką wersję zna Clary. Jedyną osobą, z którą dziewczyna mogłaby spędzać noce i dnie bez przerwy jest jej najlepszy przyjaciel Simon. Chłopak jest kujonem i typowym przyziemnym.
W dniu szesnastych urodzin Clary, dwójka przyjaciół postanawia pójść na wieczór poetycki. Jeżeli można to tak nazwać. 
Autorem wierszy tam mówionych jest Erick jeden z kumpli Simona. I powiedzmy sobie szczerze... Wszyscy chodzą tam jedyne z grzeczności. 
Po zakończeniu spotkania Simon i Clary mijają klub " Pandemonium". Dziewczyna koniecznie chce do niego wejść. Kiedy zauważa neon z nazwą klubu, dostrzega na nim dziwny znak. Bez zastanowienia mówi to Simonowi. Ich rozmowę słyszy chłopak stojący przed nimi i szepcze coś ochroniarzowi, który bez gadania wpuszcza tą dwójkę. 
Clary jest bardzo zaskoczona jego zachowaniem ale nie czekając dłużej wchodzi do klubu. 
Wokół jest pełno ludzi. Dziewczyna natychmiast wchodzi na parkiet, a Simon deklaruje się, ze kupi im drinki.
W tym samym czasie Clary dostrzega pięknie ubraną dziewczynę, która flirtuje z chłopakiem, który wpuścił ich do baru. 
Złączeni ze sobą wchodzą do pomieszczenia ochrony, a tuż za nimi dwójka mężczyzn.
Dziewczynie cała sytuacja wydaje się podejrzana.
Dlatego bez wahania informuje o tym przyjaciela, który biegnie po ochroniarza. Clary za to postanawia wejść do środka.
To co tam widzi zmienia jej życie na zawsze. Wkracza ona w niebezpieczny świat Nocnych Łowców.

Muszę tej książce przyznać jedno. Historia pochłonęła mnie bez reszty. To jedna z lepszych serii dla młodzieży jakie czytałam. Co najlepsze postacie zostały idealnie wykreowane i z części na część ich charaktery "ewoluują". Zmieniają się wraz z doświadczeniami i sytuacjami, które ich spotykają. Dzięki temu ich działania nie są przewidywalne i każdy rozdział, strona i wers trzyma w napięciu. Autorce należą się też wyrazy podziwu za wyobraźnię i twórczość, które wciąż zaskakiwały. Dzięki temu fabuła nie była monotonna a wręcz przeciwnie, kipiała zwrotami akcji i zdarzeniami, które miały wpływ na dalsze losy bohaterów. Cassie postarała się też, o to aby nawet najmniejszy szczegół nie został zapomniany.
Zdecydowanie pozytywnie oceniam całą książkę jak i samą autorkę :)

Daje jej zasłużone 7/10.

A czy wy ją czytaliście?

Dajcie znać w komentarzach. 



czwartek, 13 listopada 2014

Recenzja książki : " GONE " autorstwa Michaela Granta


Tytuł : GONE 
Wydawnictwo : Jaguar   
Liczba stron : 527  
Gatunek : Fantastyka, Sci-Fi, Sensacyjne

O serii tej było głośno dość dawno. Ale ja dowiedziałam się o niej dopiero pod koniec czerwca. Przez cały lipiec przeczytałam wszystkie 6 części. Przyznam - książka ta wciąga, a treść trzyma w napięciu, które nie maleje aż do 6 książki.

W mgnieniu oka znikają dorośli. Nauczyciele, Policjanci, Lekarze, Rodzice...
Zostają nastolatki. Dzieci. Niemowlęta. Milkną telefony. Nie działa Internet. Nie ma telewizji.
Nikt nie wie co się stało...
Pomoc nie nadchodzi.
Czas ucieka.
W dniu swoich piętnastych urodzin znikniesz...
Tak jak oni.

Książka opisuje zdarzenia do jakich dochodzi w małym miasteczku Perdido Beach w Kalifornii oraz w jego okolicach. A przynajmniej w promieniu 30 km. 
Pewnego dnia gdy to główny bohater; Sam Temple siedzi właśnie w szkolnej ławce, jego nauczyciel historii po prostu znika.  
Bez żadnego "puff". Bez rozbłysku. Bez wybuchu. W jednej chwili był, a w drugiej już nie.
Wszyscy uczniowie siedzą skołowani. Jedynym wyjaśnieniem jest to, że mógł zwyczajnie wyjść. 
Tą tezę wysuwa niejaki Quinn Gaither, najlepszy (albo jedyny) przyjaciel Sama. 
Nikt jednak nie widział jak nauczyciel wychodzi.
Do sali wkracza Astrid, najmądrzejsza uczennica i obiekt westchnień Sama. Twierdzi on, że jej nauczyciel z kółka matematycznego właśnie wyparował, jak również wszyscy uczniowie z wyższych klas.
To już nie mógł być przypadek.
Wszyscy zaczynają się lekko niepokoić. 
W końcu postanawiają sprawdzić czy u nich w domu kogoś nie ma. Po drodze widzą mnóstwo rozbitych aut. 
Ich kierowcy zniknęli. Co oznacza, że zniknęli dorośli.
Sam nie chce w to uwierzyć i podobnie, jak reszta, próbuje odnaleźć mamę w domu.Bezskutecznie. 

Następuje chaos. 

Dzieci biegają po ulicach bez celu. Rabują sklepy. Piją alkohol. Palą. Robią ogniska w domach. 

Bo kto im zabroni?

Nagle w mieście wybucha pożar. Sprawa robi się poważna. Sam Temple musi coś zrobić. Tak więc organizuje zupełnie spontaniczną akcję ratowniczą. Sam zaś wkracza do płonącego budynku aby ratować znajdujące się tam dziecko. Na miejscu zastaje dziewczynkę, która... umie strzelać płomieniami z dłoni...
Niestety nie udaje się jej uratować.
Dorosłych nie ma zaledwie kilka godzin i już ktoś zginął.
Większość nic sobie z tego nie robi. Każdy cieszy się własną wolnością i widzi tylko czubek swojego nosa. Na szczęście są osoby, które postanawiają zająć się porządkiem w mieście. Szybko zbiera się grupa nastolatków, z których każdy pełni jakąś funkcję. Jedną z nich jest Marry. Po mimo tego, że boryka się ona z bulimią, postanawia zająć się najmłodszymi. W mieście jest przecież mnóstwo niemowląt  i przedszkolaków.

Wkrótce okazuje się, że otacza ich bariera. Niebezpieczna, półprzejrzysta, niezniszczalna.

Po jakimś czasie do miasteczka przyjeżdża,ją uczniowie z Coates Academy. Wśród nich znajduje się niejaki Caine, który postanawia przejąć władze w Perdido Beach i wprowadzić ład i porządek. Wkrótce zajmuje on pokój burmistrza i sprawuje władzę w ETAPIE. Czyli Ekstremalnym Terytorium Alei Promieniotwórczej - tak dzieci zaczęły terytorium w obrębie bariery. Jego rządy nie są jednak ani sprawiedliwe, ani humanitarne.
Życie w ETAPIE to koszmar...

Po przeczytaniu całej serii muszę stwierdzić jedno. Nie jest to książka dla każdego. Nie polecam ludziom, o słabych nerwach i zbyt dobrej wyobraźni. Bo to co dzieje się w kolejnych częściach wykracza daleko poza słowa: nieludzkie i brutalne.
Ale po za tym niewielkim aspektem, z części na część obserwuje się niezwykłe przemiany bohaterów. Każdy inaczej przeżywa ETAP i brak jakichkolwiek stałych praw. Książka pisana jest z trzeciej osoby, o wszystkich wydarzeniach opowiada narrator. Jest to idealny wybór ponieważ dzięki temu można się dowiedzieć, o różnych punktach widzenia i o tym co w danej chwili przeżywają różne postacie. Kolejna nowość to taka, że przy każdym rozdziale przypisane są godziny np. 266 godzin i 40 minut. A przy kolejnym : 260 godzin 5 minut. I tak dalej aż do zera. Co prawda jest to naprawdę oryginalny pomysł, ale jest i tego minus. Gdyż podobnie jak w "Szeptem": chodzi o czas. Jeden rozdział potrafił  trwać jedną minutę, a następny nawet kilkanaście godzin. Także tu mogłabym się doczepić.
Po za tym książka niesie wiele wartości. Główni bohaterowie, 13-14 latkowie, muszą szybko dorosnąć i podejmować poważne decyzje. Każde z nich ma swoją rolę. Wiele można się od nich nauczyć.

Książkę czytało mi się naprawdę dobrze. Pochłonęła mnie całą.

Polecam przeczytać :)

Moja ocena to 8/10



piątek, 24 października 2014

Recenzja książki " Tam gdzie spadają anioły " Doroty Terakowskiej

                                                                                                                   










Tytuł : Tam gdzie spadają anioły
 Wydawnictwo : Literackie
 Liczba stron : 300  

sobota, 27 września 2014

Recenzja książki : " Szeptem" Becci Fitzpatrick

      
Tytuł : Szeptem
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron : 328
Gatunek: Fantasy, Romans

Książkę tą odkryłam jeszcze przed wakacjami. Dostałam całą serię na zeszłą gwiazdkę. Przeczytałam wszystkie części w niecałe 3 tygodnie. Muszę powiedzieć, że ta powieść naprawdę mnie wciągnęła. Ale nie znaczy to, że była idealna. 

Fabuła książki opiera się oczywiście na tym, na czym większość tego typu powieści : czyli na miłości zwykłej nastolatki do (zwykle) nadprzyrodzonego chłopaka. Tu akurat mamy do czynienia z upadłym aniołem. Nora tak jak wspomniałam jest zwykłą nastolatką. Pewnego razu w szkole zjawia się tajemniczy chłopak. Patch: niezwykle przystojny, szarmancki ze śmiertelną dawką seksapilu od razu zamracza umysł Nory. Po jakimś czasie zaczyna się coraz bardziej interesować dziewczyną. Nora z początku boi się go ale nie może przeczyć sama sobie: na myśl o nim miękną jej kolana. Jednak gdy tylko Patch robi krok w przód Nora raczej nie pali się do zacieśnienia z nim więzi. Tak więc mija trochę czasu zanim ona zaczyna czuć się swobodnie w jego obecności. Patch jest w rzeczywistości upadłym aniołem co pokazuje demonstracją swoich mocy czy też chęcią zabicia Nory, po to by znów stać się archaniołem. I tu następuje zwrot akcji bo Patch nie przewiduje, że najzwyczajniej w świecie zakocha się Norze. W końcu oboje stają przed wyborem, który ma zmienić ich życie. On musi wybrać czy na pewno jest w stanie poświęcić wszystko dla życia z Norą. Ona natomiast stwierdzić czy chce żyć razem z upadłym aniołem u boku.

 Z początku książka wydawała mi się kolejną historią typu: "Zmierzch". Tyle,że Belle i Edwarda zamieniono na Patcha i Norę. Więc musiałam się zastanowić czy w ogóle zechce ją przeczytać. I tak oto  nadszedł dzień kiedy jak już wspomniałam dostałam w prezencie całą serię. Stwierdziłam więc, że spróbuję. I okazało się to dobrym wyborem. Powieść napisana została naprawdę dobrze, a fabuła znacząco różniła się od popularnej serii z wampirami. Szczególnie ujęło mnie wykreowanie Patcha, który zaskakiwał i przez wszystkie cztery książki zachował tajemniczość i sekrety, o których wiedział tylko on.
Wielkim minusem jednak jest niespójność w treści. Cóż... zacznę od tego, że tłumaczenie książki jest na tyle złe, ze miejscami naprawdę ciężko stwierdzić o co chodzi. Jeśli książkę czyta się uważnie to można dojść do wniosku, że autorka mała niemały problem z określeniem czasu. Raz rozdział ciągnie się jedno popołudnie, następny przez tydzień potem nagle coś co było 2 tygodnie temu, jest określane, że zdarzyło się 2 miesiące temu. Naprawdę jest to wielkim minusem w powieści i mi naprawdę ciężko było się połapać co i kiedy miało miejsce.

Po za tym książka z fabuły naprawdę mi się podobała. Sądzę, że warto ją przeczytać. Jeśli jesteś fanką upadłych aniołów musisz sięgnąć po tą pozycję :)

Moja ocena to 5/10






środa, 6 sierpnia 2014

Recenzja książki : "Dotyk Julii "

Autor: Tahereh Mafi
Tytuł : " Dotyk Juli " ( tom 1 )
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron : 336

  

Mój dotyk zabija. Mój dotyk to moja siła.

Zostałam przeklęta. Mam niezwykły dar.

Jestem narzędziem zniszczenia. Będę walczyć o miłość.

Książkę " Dotyk Julii " dostałam w prezencie. I jestem tej osobie bardzo wdzięczna. Z początku sądziłam, że nie będzie to nic nowego. Okazało się jednak, że nigdy nie czytałam czegoś takiego.

Akcja książki rozgrywa się w niedalekiej przyszłości. Klimat na ziemi znacznie się zmienił. Latem pada śnieg a zimą na zewnątrz temperatura przekracza 30 stopni. Przez takie zmiany wyginęło większość gatunków zwierząt i roślin.Wiele ludzi umiera lub głoduje. Pojawia się Komitet Odnowy. Przejmuje on władzę i obiecuje poprawę sytuacji. Skutkiem tego jest jednak fakt, że więcej ludzi umiera poprzez brutalność władz niż z braku żywności. Na świecie pojawiają się również osoby które mają niezwykłe dary. Jedną z nich jest tytułowa Julia.Wylądowała w zakładzie psychiatrycznym ponieważ  rodzice wyrzekli się jej, gdyż posiada ona niezwykły moc. Jej dotyk zabija. Ona sama uważa to za przekleństwo. Nikt nie może znieść żadnego fizycznego kontaktu z nią. Siedzi więc w swoim "pokoju" i pogrąża się w sobie. Liczy dni, godziny, minuty... Jej jedynym zajęciem jest pisanie w notatniku. Pewnego dnia informują ją, że będzie miała współlokatora. Kilka dni później do środka wchodzi tajemniczy mężczyzna. Dzieli z nią pokój. Kładzie się na jej łóżku, dotyka jej rzeczy. W tym momencie i tak już kruchy świat Julii się zawala. Nie ufa mu. Po jakimś czasie jednak Julia dostrzega w nim coś znajomego. I rozpoznaje w nim znajomego z dzieciństwa. Małego chłopca o imieniu Adam. Teraz jednak jest on dużo starszy. Stał się przystojnym młodym mężczyzną. Powoli zaczyna się do niego przyzwyczajać a nawet rozmawiać z nim.Tak mija kilka dni. W końcu jednak dochodzi do czegoś niezwykłego. Adam dotyka Julii. I nie umiera.
Julia jest wstrząśnięta. Jak dotąd nikt nie mógł jej dotknąć i nie cierpieć przy tym. Nie wie co ma myśleć. Jednocześnie jednak jest szczęśliwa bo otwierają się przed nią nowe perspektywy. I wizja życia z Adamem. Tymczasem jednak o jej istnieniu dowiaduje się Komitet Odnowy. Który chce ją wykorzystać do przejęcia władzy nad zrujnowanym światem. To wystarcza by ostanie nadzieje Julii przepadły.

Tahereh Mafi wykonała kawał dobrej roboty. Książkę czyta się lekko i płynie. W dodatku zawiera ona liczne przekreślenia, których nie spotkałam w żadnej innej książce. Dodają jej one unikalnego stylu. Mafi zamieściła w niej również wiele pięknych porównań i metafor. Ma ona do nich niebanalny talent ;)

Moja ocena to 8/10


środa, 2 lipca 2014

Receznja książki " Klątwa Tygrysa" autorstwa Colleen Houck


Tytuł : Klątwa Tygrysa ( tom 1 )
Wydawnictwo : Otwarte
Liczba stron : 360
Gatunek : Fantastyka, Romans, Przygodowa

" Magnetyczne oczy tygrysa.
  *
Pradawna klątwa którą może zdjąć tylko ona.
  *
 Namiętność silniejsza niż strach.
  *
Razem stawią czoła mrocznym siłą.
  *
Czy poświęcą wszystko w imię miłości ? "


"Klątwa Tygrysa" napisana została przez, słynną dzięki niej, pisarkę Colleen Houck. W bardzo krótkim czasie książka ta stała się światowym bestsellerem. Co ciekawe pierwszą część słynnej serii autorka musiała wydać za własne pieniądze ponieważ nie chciało tego zrobić żadne wydawnictwo. 
Po książkę tą sięgnęłam gdy przeczytałam wiele opinii na jej temat. Zwykle były one pozytywne a na portalach społecznościowych dostawała bardzo wysokie noty. Z początku jednak byłam do niej bardzo negatywnie nastawiona. Jednak po jej przeczytaniu stała się ona moją ulubioną pozycją. 

Książka opisuje losy młodej Kelsey. Szuka ona pracy i znajduje ją w miejscowym cyrku. Dostaje stanowisko opieki nad wyjątkowym, białym tygrysem, o imieniu Ren. Z początku czuje się nieswojo i trochę się go boi. Po jakimś czasie zaczyna mu coraz bardziej ufać. Czyta mu Szekspira i rozmawia z nim. Odnajduje w zwierzęciu przyjaciela. Pewnego dnia do cyrku przybywa nieznajomy, który chce kupić tygrysa.  W końcu  zostaje on sprzedany. Zarówno zwierzęciu jak i opiekunce ciężko jest się rozstać. Nieznajomy proponuje jej wtedy aby poleciała z nim i tygrysem na staż do Indii. Nasza bohaterka zgadza się. Poznaje również imię nieznajomego. Kadam. Opuszcza przybraną rodzinę i wyrusza w świat. W trakcie podróży  przez Indie, zatrzymują się na postój. Kelsey wychodzi coś zjeść. Gdy wraca niema Pana Kadama, ani ciężarówki którą przyjechali. Na miejscu gdzie stała spokojnie wyleguje się Ren. Na jej widok tygrys wstał i spokojnie pomaszerował do dżungli. Przerażona Kelsey próbowała go zatrzymać i zapuściła się za nim w dzicz. Została zmuszona do spędzenia z nim nocy w dżungli. Tygrys doprowadza ją w końcu do chatki w środku lasu, w której mieszka szaman. Gdy są na miejscu niespodziewanie tygrys znika a w jego miejsce ukazuje jej się młody mężczyzna o niezwykłych,  kobaltowych oczach. Dokładnie takich jakie posiadał biały tygrys. Kelsey dowiaduje się o klątwie jaka została nałożona na Rena i jego brata Kishana. Obaj byli kiedyś indyjskimi książętami. Klątwą obarczył ich czarnoksiężnik Lokesh. Od tej pory są  nieśmiertelni i bardzo silni, mają też dwa oblicza: ludzkie i zwierzęce. Nie jest to jednak błogosławieństwo. Mogą oni być ludźmi tylko 24 minuty na dobę. Jedynie Kelsey może z nich tę klątwę zdjąć. 

Książka ta jest magiczna. Dosłownie i w przenośni. 2 książąt zaklętych w tygrysy. 1 dziewczyna mogąca ich od tej klątwy uwolnić. Co więcej w wartki ciąg wydarzeń wplecione zostały mity, legendy, podania i wierzenia z całego świata. Nuta miłości, poezji i świetna fabuła sprawiły, że książkę tą pokochały miliony. 
Moim zdaniem była to najlepsza książka jaką czytałam. Autorka potrafi wzruszyć, zaskakiwać i wywołać uśmiech na twarzy. Sama treść napisana została starannie z pamięcią o najdrobniejszych szczegółach.

Moja ocena to 9/10