czwartek, 13 listopada 2014

Recenzja książki : " GONE " autorstwa Michaela Granta


Tytuł : GONE 
Wydawnictwo : Jaguar   
Liczba stron : 527  
Gatunek : Fantastyka, Sci-Fi, Sensacyjne

O serii tej było głośno dość dawno. Ale ja dowiedziałam się o niej dopiero pod koniec czerwca. Przez cały lipiec przeczytałam wszystkie 6 części. Przyznam - książka ta wciąga, a treść trzyma w napięciu, które nie maleje aż do 6 książki.

W mgnieniu oka znikają dorośli. Nauczyciele, Policjanci, Lekarze, Rodzice...
Zostają nastolatki. Dzieci. Niemowlęta. Milkną telefony. Nie działa Internet. Nie ma telewizji.
Nikt nie wie co się stało...
Pomoc nie nadchodzi.
Czas ucieka.
W dniu swoich piętnastych urodzin znikniesz...
Tak jak oni.

Książka opisuje zdarzenia do jakich dochodzi w małym miasteczku Perdido Beach w Kalifornii oraz w jego okolicach. A przynajmniej w promieniu 30 km. 
Pewnego dnia gdy to główny bohater; Sam Temple siedzi właśnie w szkolnej ławce, jego nauczyciel historii po prostu znika.  
Bez żadnego "puff". Bez rozbłysku. Bez wybuchu. W jednej chwili był, a w drugiej już nie.
Wszyscy uczniowie siedzą skołowani. Jedynym wyjaśnieniem jest to, że mógł zwyczajnie wyjść. 
Tą tezę wysuwa niejaki Quinn Gaither, najlepszy (albo jedyny) przyjaciel Sama. 
Nikt jednak nie widział jak nauczyciel wychodzi.
Do sali wkracza Astrid, najmądrzejsza uczennica i obiekt westchnień Sama. Twierdzi on, że jej nauczyciel z kółka matematycznego właśnie wyparował, jak również wszyscy uczniowie z wyższych klas.
To już nie mógł być przypadek.
Wszyscy zaczynają się lekko niepokoić. 
W końcu postanawiają sprawdzić czy u nich w domu kogoś nie ma. Po drodze widzą mnóstwo rozbitych aut. 
Ich kierowcy zniknęli. Co oznacza, że zniknęli dorośli.
Sam nie chce w to uwierzyć i podobnie, jak reszta, próbuje odnaleźć mamę w domu.Bezskutecznie. 

Następuje chaos. 

Dzieci biegają po ulicach bez celu. Rabują sklepy. Piją alkohol. Palą. Robią ogniska w domach. 

Bo kto im zabroni?

Nagle w mieście wybucha pożar. Sprawa robi się poważna. Sam Temple musi coś zrobić. Tak więc organizuje zupełnie spontaniczną akcję ratowniczą. Sam zaś wkracza do płonącego budynku aby ratować znajdujące się tam dziecko. Na miejscu zastaje dziewczynkę, która... umie strzelać płomieniami z dłoni...
Niestety nie udaje się jej uratować.
Dorosłych nie ma zaledwie kilka godzin i już ktoś zginął.
Większość nic sobie z tego nie robi. Każdy cieszy się własną wolnością i widzi tylko czubek swojego nosa. Na szczęście są osoby, które postanawiają zająć się porządkiem w mieście. Szybko zbiera się grupa nastolatków, z których każdy pełni jakąś funkcję. Jedną z nich jest Marry. Po mimo tego, że boryka się ona z bulimią, postanawia zająć się najmłodszymi. W mieście jest przecież mnóstwo niemowląt  i przedszkolaków.

Wkrótce okazuje się, że otacza ich bariera. Niebezpieczna, półprzejrzysta, niezniszczalna.

Po jakimś czasie do miasteczka przyjeżdża,ją uczniowie z Coates Academy. Wśród nich znajduje się niejaki Caine, który postanawia przejąć władze w Perdido Beach i wprowadzić ład i porządek. Wkrótce zajmuje on pokój burmistrza i sprawuje władzę w ETAPIE. Czyli Ekstremalnym Terytorium Alei Promieniotwórczej - tak dzieci zaczęły terytorium w obrębie bariery. Jego rządy nie są jednak ani sprawiedliwe, ani humanitarne.
Życie w ETAPIE to koszmar...

Po przeczytaniu całej serii muszę stwierdzić jedno. Nie jest to książka dla każdego. Nie polecam ludziom, o słabych nerwach i zbyt dobrej wyobraźni. Bo to co dzieje się w kolejnych częściach wykracza daleko poza słowa: nieludzkie i brutalne.
Ale po za tym niewielkim aspektem, z części na część obserwuje się niezwykłe przemiany bohaterów. Każdy inaczej przeżywa ETAP i brak jakichkolwiek stałych praw. Książka pisana jest z trzeciej osoby, o wszystkich wydarzeniach opowiada narrator. Jest to idealny wybór ponieważ dzięki temu można się dowiedzieć, o różnych punktach widzenia i o tym co w danej chwili przeżywają różne postacie. Kolejna nowość to taka, że przy każdym rozdziale przypisane są godziny np. 266 godzin i 40 minut. A przy kolejnym : 260 godzin 5 minut. I tak dalej aż do zera. Co prawda jest to naprawdę oryginalny pomysł, ale jest i tego minus. Gdyż podobnie jak w "Szeptem": chodzi o czas. Jeden rozdział potrafił  trwać jedną minutę, a następny nawet kilkanaście godzin. Także tu mogłabym się doczepić.
Po za tym książka niesie wiele wartości. Główni bohaterowie, 13-14 latkowie, muszą szybko dorosnąć i podejmować poważne decyzje. Każde z nich ma swoją rolę. Wiele można się od nich nauczyć.

Książkę czytało mi się naprawdę dobrze. Pochłonęła mnie całą.

Polecam przeczytać :)

Moja ocena to 8/10



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz