Książkę tą zobaczyłam na jednej z imprez u mojej cioci. Zauroczyła mnie okładka, dodatkowo pod jej namową, bez wahania zgarnęłam ją z półki i zagłębiłam się w świecie londyńskich ulic. Przybliżyła mi ona życie ludzi, którzy posiadają rozmaite talenty, a nie są doceniani. Więcej o moich przemyśleniach później, teraz troszku o książce.
Co mówi opis?
Pewnego chłodnego dnia James Bowen, uliczny muzyk, znalazł bezdomnego, rudego kota skulonego na wycieraczce - nie miał on wtedy pracy i leczył się z uzależnienia od narkotyków. Nic dziwnego, że bał się wziąć odpowiedzialność za inne stworzenie, zwłaszcza, że za siebie nie był dość odpowiedzialny. Zrobił to jednak - i zdobył najwierniejszego przyjaciela, który w zdumiewający sposób odmienił życie swojego pana... a potem poruszył ludzi na całym świecie. (w tym i mnie.)
Co mówię ja?
Prawdziwa przyjaźń
Co do historii: będzie długo, mądro ( mam nadzieję ) i rozwlekle.
Pierwszym na co zwróciłam uwagę czytając książkę, to fakt, że czułam się jakbym czytała pamiętnik. Co w sumie jest po części prawdą. Autor jak i główny bohater jeśli można go tak nazwać opisuje nam niemal całe swoje życie. Co więcej jest to historia autentyczna i wydarzyła się naprawdę. Niezwykle silna więź, przyjaźń, pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem jest możliwa. To trudniejsze do ogarnięcia niż przyjaźń damsko-męska. Z początku nie wiedziałam, co nowego może mi przynieść ta książka. Ot, tak: zwykła opowieść o przyjaźni oddaniu ble, ble, ble... A tu nie! Definicję przyjaźni poznajemy zupełnie na nowo i to za przykładem zwierzęcia a nie człowieka. To aż zaskakujące, że zwierze jest czasem bardziej ludzkie niż człowiek. Co łączy dwójkę bohaterów nie ma wątpliwości: to kompani na całe życie.
Życie na ulicy - trochę o losie ulicznych grajków
Jak już zostało powiedziane: James jest ulicznym grajkiem. Nie ma on wykształcenia jako takiego, przez co nie podejmie się żadnej sensownej pracy. Jest to skutek licznych przeprowadzek ale nie tylko: narkotyki. To one zniszczyły mu szansę na normalne życie. Jest jednym z tych ludzi, którzy utrzymują się w zakładach socjalnych ( zwał, jak zwał i tak nie wiem jak to fachowo nazwać, ale wiecie o co mi chodzi). Jedyne co pomaga mu łączyć przyjemne z pożytecznym to codzienna kilkugodzinna gra na gitarze przy jednym z londyńskich dworców. Zarabia tam mniej więcej 20 funtów dziennie. Starcza to mniej więcej na spłacenie wszystkich rachunków i jedzenie. Wszystko to jednak przestaje mieć znaczenie kiedy pojawia się Bob. Nie tylko sprawia on, że James wreszcie kompletnie odkłada leki i stara się żyć jak kiedyś, za nim się uzależnił, ale również, może to i źle zabrzmi, pomaga mu więcej zarabiać. Muzyk z kotem na ramieniu, grający w środku miasta, to nie lada widok. Ludzie są zauroczeni zwierzęciem i chętnie wrzucają do futerału znacznie więcej drobniaków niż zazwyczaj i tak dochód Jamesa wzrasta do nawet 80 funtów dziennie. Razem z Bobem wszystko się zmienia, a świat wreszcie nabiera barw. Niestety nic nie trwa wiecznie...
Ludzie to zło
Ludzi można podzielić na naprawdę wiele grup, a i tak ktoś będzie należał do zbyt wielu, albo nie będzie pasował do żadnej. Ludzie. No właśnie. Czytając książkę, poznajemy ich trochę. Interesują mnie jednak ci, którzy potrafią minąć człowieka biedniejszego od siebie, udając, że go tam nie ma, którzy potrafią mieć milion funtów na koncie, a biedniejszemu, potrzebującemu, żałować złamanego grosza, aż wreszcie do tych, którzy potrafią tylko obserwować, a nie chcą reagować. Takich typów przewija się w naszej historii bardzo dużo. Chodzi mi głównie o osoby, które się po dworcu plączą, albo w jedną , albo w drugą stronę. Rano i wieczorem.
Wszyscy pędzą przed siebie. Biegną, idą szybkim krokiem. Ale mało kto z nich zatrzyma, chociażby przed grajkiem z kotem na ramieniu.
Generalnie polecam książkę każdemu kociarzowi. Ale nie tylko. Spełniona będzie też osoba, która chciałaby po prostu przeczytać trochę o problemach naszego świata, albo najzwyczajniej przeczytać dobrą książkę.
Uwielbiam ,uwielbiam, uwielbiam!
Daje jej 5/6!
Dodaję tez zdjęcia naszych bohaterów :D

Asiulek - Po Twoim wspaniałym komentarzu chce się już to przeczytać. Też mam coś dla Ciebie warte przeczytania o zwierzaczkach.
OdpowiedzUsuń